|
Jacek Urbanik
Lunatycy - projekt
otwarty
Jeżeli miałbym ci uzasadnić czemu akurat
lunatycy, a nie bliźnięta syjamskie, to
mogę ci powiedzieć że jestem fanatykiem
snu, jego zagorzałym wyznawca i wszystko
co jest związane ze snem pociąga mnie...
Jacek
Urbanik
za dnia sen jest jak obraz utajony.
dopiero ciemność spod zaciśniętych
powiek działa nań jak rodzaj wywoływacza
tworząc z halogenków przyczajonej
pamięci widziadła nieobliczalne,
niestety, a może na szczęście nikt nie
wymyślił sposobu, by móc te widziadła
bezpośrednio po wywołaniu utrwalić i
zabrać w postaci namacalnego obrazu do
świata rzeczywistości.
możemy jedynie tworzyć podobne, próbować
tworzyć. za pomocą słów, fotografii czy
innej dziedziny sztuki.
fotografia otworkowa ma tu wiele do
powiedzenia czy raczej do wyszeptania.
każda opowiadana za jej pomocą historia
kryje się pod woalem mgły, jak pod
moskitierą chroniąca sen przed insektami
sensu.
za każdym razem gdy zasypiam, nieuchronnie zbliżam się
do granicy. ta granica oddziela od
siebie dwa pozornie odrębne światy do
których należy. przechodzi przez środek
mojego życia i dzieli je na pół. na dwa
życia. na zamglony, płynny i
nieobliczalny świat snu i na jawę, do
której każdy mógłby dopisać własne
epitety.
czasami zastanawiam się, który ze
światów trafniej "opowiada" mnie. cóż...
prawda podobno zawsze leży po środku, a
po środku leży granica.
każdy, prawie każdy człowiek posiada
własną, cieniutka linkę o różnych,
niepowtarzalnych rozmiarach, w
zależności od właściciela.
nasze dwa współistniejące, przyklejone
po obu stronach granicy światy dają nam
możliwość prowadzenia legalnego,
podwójnego życia, jak czas dnia i czas
nocy, których każdy jest świadomym lub
mniej świadomym autorem. jakby pisarzem
dwóch książek prawie stykających się ze
sobą grzbietami. gdy leżą tak zamknięte
wyglądają jakby były dla siebie nawzajem
odbiciem w lustrze, lecz gdy się je
otworzy, widać różnice. wtedy widzimy,
ze to one są dwoma różnymi lustrami, w
których dwojako odbija się granica.
pierwsze jest realnym odwzorowaniem
szczegółów (powiedzmy), drugie to bilet
podróżny do chaosu własnej
podświadomości. darmowe uzdrowisko
i śmietnik rzeczywistości, której
szczątki unoszą się we mgle poza
wszelkim porządkiem, chronologią i
sensem. i czy to nie paradoks ze
najbardziej lubimy odpoczywać we własnym
śmietniku........
kochamy zanurzać się w jego pozornie
nieograniczonej przestrzeni
pełnej tajemniczych, choć własnych
odpadków zdarzeń, tych zużytych i tych,
którym nigdy nie udało się zaistnieć
poza granicami myśli, odpadków marzeń,
lęków, obsesji i całej reszty tworów im
podobnych.
kochamy ten świat, ponieważ wydaje się
nam, że tam nikt nas nie dogoni, że tam
istniejemy poza czasem. i coś w tym
jest. chyba. a może tym
sposobem chcę tylko szukać ładnych
usprawiedliwień tej ucieczki przed
prawdziwym życiem. i niech nikt mnie nie
pyta co to jest prawdziwe życie ,bo na
takie pytania samemu szuka się
odpowiedzi.
uciekamy.
biegniemy wciąż i wciąż .w miejscu. przecież w snach
nie ma "czasu"
który poruszałby nami do przodu jak
figurami na szachownicy. do celu.
sny nie maja celu, oprócz tych, takich
zupełnie prywatnych i malutkich. są i
nie są jednocześnie , a wiec są
oszustwem.
Wszystko tam jest pozorne, nawet ruch.
to tylko podświadomość zmienia
scenografie, a my nic nie możemy zmienić
dopóki się nie obudzimy, bo w snach
wszystko dzieje się samo.
śniąc nie wiemy o tym, ze śnimy i gdyby
nie czekającą na swoją kolej opozycja
rzeczywistości, nigdy byśmy się o tym
nie dowiedzieli.
jeden świat bez drugiego nie ma żadnego znaczenia. oba
potrzebują siebie nawzajem, żeby na
zasadzie kontrastu podkreślić, swoje
istnienie. po to żeby móc poczuć ta
różnicę i docenić niesamowitość momentu,
kiedy możemy dotykać granicy.
lunatyk to ktoś, kto z jakiś powodów stracił swoja
granice która pękła lub rozsypała się w
pył.
lunatyk to ktoś nie podzielony na światy .mieszkaniec jednego
świata złożonego ze szczątków dwóch
rozbitych luster , które po zniknięciu
granicy zderzyły się ze sobą. świata
szklanych szczątków które można sklejać,
łączyć na miliardy różnych sposobów.
potłuczone kawałki rzeczywistości
posklejane z kawałkami potłuczonych snów
nie stworzą już rzeczywistości
prawdziwej. tylko kolekcje następnych
snów.
Sylwia Czekaj
GRA Z
MORFEUSZEM
"Pomiędzy ciemnością, z której
przychodzimy na świat, a ciemnością, w
której znajdujemy kres, istnieje fala
ciemności, która przypływa i odpływa
każdego dnia naszego życia, a która
obejmuje nas w sposób nieodparty.
Trzecią część życia spędzamy we śnie,
który jest najzwyczajniejszą, a jednak
głęboko tajemniczą dziedziną
świadomości, gdzie dana osoba zdaje się
żyć w odosobnieniu od czuwającego
świata[...] (Luce). Wszyscy układamy się
w równości d o snu..
Pozwalajmy wygrywać M o r f e u s z o w
i ...
Przebudzenie jest nasze
D.T.
P-OTWORKOWA
OP-SESJA? Idący niewidzący? Tele-wizyjna
kompozycja. Co jest
poza tym co Cię otacza? Pisane przed
obudzeniem.
Waldemar Frąckiewicz dr psychologii,
fotograf
|